Właśnie wróciłam do domu po długim dniu pracy. Jak zwykle we czwartki byłam u Zosi (imię zmienione). To 20 letnia dziewczyna, która zapadła w śpiączkę po przedawkowaniu amfetaminy. Ten tragiczny wypadek zdarzył się dokładnie pół roku temu. Zajmuję się nią dokładnie od 24 września (z 6-cio tygodniową przerwą - przebywała wtedy na oddziale wybudzania ze śpiączek w Bydgoszczy).
Jej stan był bardzo ciężki. Nie miała żadnego kontaktu z otoczeniem. W ogóle nie reagowała na bodźce zewnętrzne. Serce ledwo co biło. Stopy zimne i skurczone, oblane potem. Przez ten czas miała z początku po 3 zabiegi w tygodniu. Jak pojechała do Bydgoszczy jej stopy wyglądały dobrze, miały normalny kolor i kształt (nie były skurczone).
Od stycznia zaczęłam nad nią pracować na nowo. Miała jednak tylko 1 zabieg tygodniowo. Po jej powrocie zauważyłam poprawę w jej wyglądzie: przybrała na wadze, czasami się uśmiechała. Wciąż jednak był to stan bez jakichkolwiek reakcji na bodźce zewnętrzne.
Dziś był czwarty zabieg po przerwie. Dzisiaj bardzo silnie reagowała na ból. Stopy robiły się mokre, a ja sama oblana byłam potem. Zrobiłam jej zabieg refleksologii stóp i twarzy. Po zabiegu posadziłyśmy z jej matką Zosię na wózku inwalidzkim. Nie licząc na jakikolwiek efekt prosiłyśmy ją, by trzymała sztywno głowę, na co Zosia zareagowała - ku naszemu zdumieniu. Ta zaczęła się śmiać i mrugać oczami.
W koÅ„cu powiedziaÅ‚am — Zosiu, jeżeli nas sÅ‚yszysz, pomachaj prawÄ… nóżkÄ… — tak też uczyniÅ‚a. W wielkiej radoÅ›ci matkÄ… przytuliÅ‚a jÄ… i ucaÅ‚owaÅ‚a. ZaczÄ™liÅ›my wspólnie bić jej brawo. Mama nagraÅ‚a caÅ‚e wydarzenie na kamerÄ™. NastÄ™pny zabieg bÄ™dzie w sobotÄ™. Jestem peÅ‚na nadziei.
